4 sierpnia- Dzień 3

W dzień pełen przygód wprowadziły nas dźwięki i słowa big-bitowego przeboju Niebiesko Czarnych: ,,Ale za to niedziela będzie dla nas”. Po leśnej odmianie jogi- rozgrzewce do nut Badinerie z IV Suity h-moll Jana Sebastiana Bacha, ruszyliśmy na szlak. Marszotruchtem żurawinieckim przeszliśmy się ścieżką, którą wieczorem odbyliśmy wyjątkową grę. Przy świetle księżyca, wsłuchani w dżwięki słynnej V Symfonii, pomogliśmy jej kompozytorowi odnaleźć zagubione przedmioty. Wszak wielki Ludwik van Beethoven sam nie dałby rady…

Zanim wyruszyliśmy na wieczorną przygodę, odbyliśmy wycieczkę do pobliskiego Zatomia Starego i Nowego na mszę. W drodze część warsztatowiczów przypomniała sobie, a część poznała słynny prom na Warcie. Tylko w ten sposób mieszkańcy Żurawińca mogą przeprawić się z północy na południe. Najbliższe mosty są dopiero w Sierakowie lub Międzychodzie! Podczas mszy dzieci z Szeligowskiego zachwyciły innych uczestników nabożeństwa spontanicznym wykonaniem hymnu- Bogurodzicy. Sprawiły radość mieszkańcom Zatomia, księdzu oraz… nauczycielom. Jeszcze większa radość towarzyszyła nam później, gdy dokonywaliśmy zakupów w pobliskim sklepie z łakociami. Powrót do ośrodka przypominał gwarną, pieszą, obładowaną frykasami karawanę.

Popołudnie upłynęło na smacznym obiadku, odpoczynku i rozgrywkach sportowych. Ochoty i sił jest tu co niemiara. A praca nad muzyką wre! Różnorodny (bo gramy nie tylko klasykę;)) repertuar na tegoroczny koncert bardzo spodobał się młodym muzykom, więc dźwięki trąbek, skrzypiec i innych instrumentów rozbrzmiewają w żurawińcowych murach.

Wieczorną wyprawę poprzedziło spotkanie w stołówce, zaaranżowanej na tajemnicze obserwatorium astronomiczne. Porozmawialiśmy o gwiazdach i księżycu- pretekstem była słynna Sonata księżycowa Ludwiga van Beethovena. Chłopcy wcielili się w postaci: cesarza- opiekuna nauki, astronoma Jana Keplera, cesarskich gwardzistów, a nawet żydowskiego uczonego.

Dla nas wszystko jest możliwe, nawet wykonanie awaryjnego paska do nóżki wiolonczeli:)